Kolejne etapy za nami. Osiągamy nowe cele, budujemy zespół, dbamy o to, by się rozwijać. Jednak motywacja jest nadal ta sama. Jaka? O tym dziś!

Zgodnie ze sztuką artykuł o takim tytule powinien wyjść jako pierwszy ale, że wraz z żoną łamiemy wszelkie reguły i jak się później okazuje całkiem nieźle na tym wychodzimy nie mam strategii rozpisanych tematów. Piszę je w przypływie chwili i tematów które wychodzą u Nas w codziennej pracy.

Produkt odgrywa główną rolę

Nawet kiedy będę diamentowym managerem i będę odbierał sześciocyfrowe premię co miesiąc, wszem i wobec będę podkreślał, że mnie ewidentnie do współpracy przekonał PRODUKT. Od pierwszego użycia wiedziałem, że nie będę się wstydził ich polecać. Kolejnym równie ważnym czynnikiem był zachwyt mojej małżonki w kontekście produktu jak i możliwości rozwoju siebie i finansowym rodziny, a że ja zawsze wspierałem żonę w najbardziej szalonych pomysłach (a ma ich kilka na minutę), to nie było inaczej i w tym wypadku. Jej entuzjazm udzielił się nie tylko mi ale i również osobą które do Nas dołączyły na początku drogi i dołączają nadal. Niebagatelne znaczenie miał fakt, że firmę pokazał mi kolega inżynier z którym współpracowałem od 10 lat bez większych zgrzytów i miałem do niego pełne zaufanie, że nie zajmuje się niepewnym biznesem. W końcu był poważnym przedsiębiorcą. W kolejnym etapie jako umysł ścisły rozgryzałem wszelkie zawiłości planu wynagrodzeń i zasad działalności, czy aby wszystko jest pewne i legalne. No i oczywiście zawiodłem się, bo nie znalazłem żadnego haczyka. Wszelkie moje wątpliwości rozwiała regularność wpływów na konto z tytułu premii za świadczenie usługi marketingowej. Takiej regularności 15 każdego miesiąca nie miałem nigdy wcześniej w inżynierce, gdzie przeterminowane faktury były codziennością i uwłaczające upominanie się o swoje pieniądze.

Długofalowe działanie

Gdy już to wszystko rozkminiłem pozostał element takiej niepewności, czy to rzeczywiście ma prawo działać długofalowo, czy i kiedy można uzyskać stabilność i premie na pewnym zadawalającym stałym poziomie. Okazało się że jak się działa to to działa, co później stało się moim hasłem przewodnim. Widząc moje działania, mojej żony i w szczególności osób w Naszym zespole, potwierdza się jedna reguła, jeśli ktoś się zaangażuje, ma otwartość na ludzi, chce uczyć się i rozwijać, to każdy osiąga tu cele które sobie założy i te finansowe i te osobiste.

Co Ja i My właściwie robimy!!! Nic innego jak promujemy naturalne produkty na bazie aloesu, budując rynek zadowolonych konsumentów oraz szukamy osób które również chcą robić to samo co my, ot cała tajemnica.

Dziś po 2,5 roku intensywnego budowania rynku konsumenckiego oraz poszerzania struktury o partnerów biznesowych wiem jedno, jestem na właściwej drodze i czuję niezmierną satysfakcję, gdy widzę kolejnych zadowolonych klientów z używania produktów oraz kolejne osoby które dzięki możliwością planu marketingowego odbijają się od finansowego dna. Ponadto poziom możliwości samostanowienia o swoim miejscu, czasie i otoczeniu jest nieporównywalny z niczym co do tej pory robiłem w branży inżynieryjnej i z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że ja osobiście nie znam żadnej innej opcji i kierunku zawodowego, który by dawał taką swobodę. Nie ogranicza Nas już miejsce, dziś budujemy swój rynek w Polsce, a jutro to może być Nowa Zelandia albo Hawaje. Nie ogranicza Nas już czas, bo dzięki rozległej i głębokiej strukturze klientów i partnerów biznesowych mamy dochód pasywny i najzwyczajniej odzyskaliśmy ten czas.

No i coraz mniej ograniczają Nas czynniki finansowe. Widząc progres i z miesiąca na miesiąc powiększającą się ilość klientów, nie martwię się o przyszłość, a jak to mówi mój kolega Sewer przebieram nóżkami żeby tam być.

Share this post