19th Ave New York, NY 95822, USA

Jakość pamięta się dłużej, niż cenę

Od kilku miesięcy mówimy o planerze, a od ponad roku zajmuje on ważne miejsce w naszych głowach i sercach. Ponieważ pytacie nas o szczegóły i cały proces pracy nad nim, postanowiliśmy opowiedzieć co nieco w wywiadzie – naszej ulubionej formie. Zebraliśmy najciekawsze pytania i z wielką radością na nie odpowiadamy!

 

Skąd ten pomysł?

Pomysł chodził nam po głowie już od dawna, ale nie było za bardzo z kim go zrealizować, nie wiedzieliśmy jaki to koszt, ile trzeba zaangażowania i osób, by powstało coś, z czego będziemy dumni. Zaczęliśmy pisać bloga, czytelników przybywało, dzieliliśmy się czymś, co u nas się sprawdzało, zależało nam na zbudowaniu społeczności podobnych nam – zakręconych na punkcie zdrowia, pracujących na swoim, ale szanujących swój czas. Chcieliśmy być tym głosem pozytywnych zmian w życiu przedsiębiorców, którzy chcą być jeszcze bardziej świadomi, jeszcze bliżej siebie i jeszcze lepiej zorganizowani. Tych, którzy pracują wcale niemało, ale poza pracą chcą mieć życie, korzystać z niego i zwyczajnie się nim cieszyć. Planer to przelanie na papier naszej filozofii, to podręczny asystent na 365 dni w roku.

Dlaczego tak akcentujemy 4-dniowy tydzień pracy, że poświęciliśmy mu planer?

To nie jest tak, że pewnego dnia obudziliśmy się i uznaliśmy, że 4-dniowy tydzień pracy jest najlepszy i od teraz rzucamy wszystko i w każdy piątek migamy się od pracy 😉 To dojrzewało w nas prze lata intensywnej pracy i bycia dostępnym dla innych przez całe długie tygodnie. Marzyliśmy o tym, by móc pracować efektywnie, a niekoniecznie przez 5 dni, czy nawet dłużej w narzuconych nam godzinach. Pierwsze wolne piątki były jak ucieczki z lekcji w dzień wiosny – zakochaliśmy się w tym i z czasem okryliśmy, że lepiej nam się pracuje (nawet więcej) przez 4 dni, gdy wiemy że najbliższe 3 dni będą czasem z rodziną i przyjaciółmi. Dziś wolny piątek jest dla nas tak naturalny, że nie wyobrażamy sobie z niego rezygnować. Wiadomo, czasami zmieniamy plany, ale to nasza decyzja. Planer ma pomóc innym, ale i nam przypominać o tym, co nam najbardziej służy.

Dlaczego tyle to trwa?

Sami chcielibyśmy wiedzieć 😉 a tak poważnie to dlatego, że wyprodukowanie planera to złożony proces, który zależy od wielu osób i czynników często zewnętrznych, na które nie mamy wpływu. W tej chwili mamy trzeciego grafika, który jest z nami od końca ubiegłego roku i mamy nadzieję, że zostanie w teamie, ale dogranie zespołu kreatywnych ludzi to nie lada wyzwanie w czasach, gdy każdy robi coś swojego. O ile na czas pracy koncepcyjnej zespołu byliśmy przygotowani, bo określił on ramy czasowe, o tyle rozmowy z drukarnią, niuanse druku, zasady i zależności wynikające z ilości egzemplarzy, czy formy składu są bardzo nieprzewidywalne na etapie tworzenia produktu w programie. Znalezienie dobrej, a nie jakiejkolwiek drukarni trwało ostatnie 3 miesiące… W tej chwili produkt jest gotowy do druku i wycena wstępna właśnie jest aktualizowana do ostatecznej po dodaniu finalnych elementów jak spirala, rotacja stron, okładka, wybór papieru.

15 września ogłaszamy przedsprzedaż na 100 sztuk, która potrwa równo miesiąc i wszystko będziemy już wiedzieć 🙂 

 Co nas najbardziej zaskoczyło?

Nieprzewidywalność tradycyjnego produktu i wejścia z nim na rynek. Od początku nie chcieliśmy iść w produkt masowy, chcemy go dystrybuować sami, własnymi środkami, ale gdybyśmy mieli pytać rynek, zamawiać analizy, to wszystko trwałoby jeszcze dłużej i wcale nie byłoby więcej pewności. Nikt nie daje gwarancji, a my nie chcemy agresywnej sprzedaży. Nie jesteśmy w stanie bardziej dokładać do tego przedsięwzięcia, bo całościowy koszt jest naprawdę duży, dlatego cena dotyczy druku, a nie konceptu. Chcemy zarobić, by móc wydrukować planer w limitowanej edycji, by móc obsłużyć tych 100 klientów i zebrać od nich opinie. Gdyby planer miał kosztować tyle, ile jest wart, to poza ceną jest cała obsługa, praca kreatywna copywriterek oraz grafików. To nie gotowy szablon, nie maszyna a ludzka głowa i ręce stworzyły ten produkt.

 Dlaczego to nie jest produkt masowy?

Po pierwsze dlatego, że nie jesteśmy marką dla mas i to by się kłóciło z naszą filozofią, a po drugie – bo nie wyobrażamy sobie nie mieć kontroli nad tym, co się dzieje z naszym produktem. Treści, którymi się dzielimy nie są dla wszystkich. Nie są nawet dla wszystkich przedsiębiorców, dlatego liczymy się z tym, że chętni to wąska grupa odbiorców, ale za to bezcennych!

 Z czego wynika cena?

Cena 280 zł to koszt druku cyfrowego w niewielkim nakładzie ponad 500 stron kolorowych stron wraz ze sztywną okładką i łączeniem na złotej spirali. Nie korzystamy z pierwszej lepszej drukarni, ale z dobrej, dlatego też mamy pełne zaufanie co do jakości. Jakość kosztuje, ale wyznajemy zasadę, że pamięta się ją dłużej, niż cenę. Nie wyobrażamy sobie sytuacji, że wydajemy produkt, który nie jest porządnie wykonany. Wolimy go nie sprzedać, niż sprzedać po kosztach, żeby tylko było, bo jak mówiliśmy – to nie jest przedsięwzięcie nastawione na zysk, ale na chęć posiadania czegoś, co pozwala nam się komunikować i dawać innym wartość.

Co nas bardziej absorbowało – praca nad projektem, czy ustalenia z drukarnią (techniczne)?

Praca nad projektem absorbuje w sposób naturalny – ustalamy dokładnie jaka praca musi zostać wykonana i w jakim czasie, i wykonujemy punkt po punkcie. Ustalenia techniczne są skomplikowane, ponieważ wiele kwestii musi zostać uwzględnionych już na etapie koncepcyjnym. Nie jest tak, że każda drukarnia powie nam to samo, a jedynie poda inną cenę… W zależności od tego z jaką drukarnią (dysponującą jakim sprzętem i możliwościami) rozmawiamy, takie dostajemy opcje. Wpasowanie się w to i wymiana maili, ustaleń, fakt, że drobna miana wpływa na całe „rusztowanie”, było i jest dla nas czymś bardzo absorbującym, ale też nowym, ciekawym doświadczeniem.

Kim jest użytkownik planera?

To osoba, która chce czegoś więcej dla siebie na co dzień, choćby to była drobna zmiana ale poprawiająca jej funkcjonowanie na lepsze. To osoba, która stawia sobie cele i prędzej, czy później je realizuje (albo zmienia datę realizacji ale nie cel). To w końcu osoba, która chce mieć balans, więcej czasu dla siebie i bliskich. Osoba, która używa kalendarza lub telefonu, ale nie znalazła jeszcze podręcznego planera, który mógłby jej asystować i ułatwiać życie.

Zrobilibyśmy to jeszcze raz?

Na pewno tak i mamy nadzieję, że to nie ostatnia nasza realizacja. Pierwszy planer to duża niewiadoma w wielu aspektach, liczymy na informacje zwrotne i uwagi od użytkowników, by móc wydać kolejny – jeszcze lepszy i jeszcze bardziej dopasowany do potrzeb odbiorców!

Dziękujemy!