19th Ave New York, NY 95822, USA

Nawet porażka jest lepsza od braku próby

Ceni swój wolny czas i pracy na swoim nie zamieniłaby na korporacyjny ład. W życiu kieruje się zasadą, że to nie produkt a dawka czyni truciznę. Uwielbia wszystko co ekologiczne, od żywności, przez kosmetyki, po wyroby codziennego użytku. Z odwagą podejmuje się nowych wyzwań i nigdy się nie poddaje – rozmowa z Agatą Kornatowską, inspirującą właścicielką sklepu z ekologiczną żywnością.

Pracowałaś w korporacji, teraz masz własny biznes. Co sprawiło, że jesteś dziś tu, gdzie jesteś?

W korporacji spędziłam większość swojego zawodowego życia. W ciągłym biegu człowiek przestaje zauważać ten pęd, w którym się znajduje. Pracowałam często bez urlopów – bo lubiłam, dużo jeździłam po kraju. Aż nagle pojawiła się ciąża. Nie wiem, czy poszłabym na zwolnienie, gdyby mój ówczesny szef tego ode mnie nie zażądał. Dopiero z perspektywy osoby, która ma dużo wolnego czasu, zrozumiałam, że tego potrzebuję, w tym się lepiej odnajduję. Postanowiłam też nie wracać już do korporacji.

Czy decyzja o porzuceniu pracy była trudna? Kto lub co pomogło Ci ją podjąć?

Nie była trudna. Myślę, że jak do czegoś się dojrzewa, to nie sprawia to już problemu czy trudu. Trzeba tylko trafić w idealny czas. Ciąża była takim moim idealnym momentem.

Prowadzisz własną firmę, jak godzisz z tym życie rodzinne? Masz więcej czasu dla siebie i bliskich, gdy sama wyznaczasz sobie obowiązki?

Zdecydowanie – wbrew pozorom zyskałam dużo więcej czasu. Mam zaufanego pracownika, więc spokojnie część obowiązków mogę wykonywać z dowolnego miejsca. Tym samym mam więcej czasu dla rodziny i dla siebie.

Jak wygląda Twój dzień w pracy?

Jest powolny i pewnie dla niektórych nudny. Przychodzę do sklepu, jem śniadanie, sprawdzam maila, odpisuję na wiadomości. Jeśli jest taka potrzeba, sprawdzam terminy faktur. Przede wszystkim czekam na klientów, tych co w dzisiejszych czasach wolą zakupy w wersji slow. Sprawdzam też nowinki ze świata kosmetycznego.

Zaczęłaś działać niedługo przed tym, kiedy ogłoszono pandemię. Dla Twojego sklepu był to czas próby, czy wzmożonego zainteresowania zdrową żywnością ze strony klientów?

Dla nas był to i nadal jest czas próby. Nasz sklep znajduje się w miejscu, do którego zagląda się „przy okazji” drogi z pracy/szkoły/studiów.Brak potrzeby chodzenia w te miejsca dotkliwie odbił się także na naszym sklepie. Oczywiście mimo wszystko odczuwam dużą wdzięczność za to, że mogłyśmy i możemy pracować, a także za tych klientów, którzy mimo wszystko do nas zaglądają.

Na co dzień spotykasz ludzi, którzy wybierają zdrowsze jedzenie ze sprawdzonego źródła, bez chemii… Czy obserwujesz, że świadomość konsumentów rośnie?

Rośnie, ale mam wrażenie, że czasem wybiórczo: kupię ekologiczne warzywa, ale po krem pójdę już do drogerii. Ludzie jeszcze nadal nie patrzą na zdrowie w sposób holistyczny. Ale i tak z tego wzrostu należy się cieszyć. Małymi krokami też można dojść do celu.

Jak spędzasz czas po pracy, gdzie ładujesz akumulatory?

Rozróżniam dwa rodzaje wolnego czasu: dla rodziny i dla siebie. Zarówno jeden, jak i drugi najlepiej oddziałuje na mnie, gdy przebywam w okolicach plaży bądź lasu. Latem dużo czasu spędzam u rodziców na działce za miastem. Relaksują mnie śniadania w nadmorskich restauracjach, jazda autem, koniecznie przy dźwiękach mojej ulubionej muzyki i domowe SPA.

A jak sama dbasz o zdrowie? Znasz mnóstwo fajnych produktów, zdradzisz nam w co sama się zaopatrujesz?

Tak, rzeczywiście właściciele tego typu sklepów mogą być o krok przed resztą:)

Mamy dostęp do hurtowni, w których można znaleźć cuda. Ja raczej należę do tradycjonalistek. Lubię jeść prosto. Staram się robić to regularnie. Nie zapominam o ruchu, w tym przypadku poszłam w kierunku treningów siłowych i najlepiej się po nich czuję. Wysypiam się i mam szczęście posiadania bardzo wysokiego progu odczuwania stresu. Od jakiegoś czasu zaczęłam też korzystać z suplementacji.

W mojej kuchni można znaleźć makarony, ryże, kasze, dużo past warzywnych i kiszonek. Czekolada też się znajdzie, a czasem i dwie 🙂 Mówi się, że nie produkt stanowi truciznę tylko jego ilość.

Co lubisz w prowadzeniu własnego biznesu?

Lubię wolny czas, który mi daje. Swobodę. Poznawanie fascynujących ludzi, dbanie o ich potrzeby. Możliwość robienia czegoś czysto dla klienta a nie dla procedur. Brak tabelek w Excelu;)

Czy Twój sklep można nazwać „biznesem rodzinnym”?

Myślę, że tak, bo mimo tego, że to ja go prowadzę i ja w nim pracuję, to mam taką możliwość tylko dzięki zgraniu rodzinnemu, nie tylko partnera i moim, ale czasem także i dziadków.

W jakim zakresie wspiera Cię partner? Co jest dla Ciebie wsparciem?

Myślę, że bez Rafała byłoby mi bardzo trudno. Rafał jest matko-ojcem:)

Potrafi zająć się naszym synem, czasami mam wrażenie, lepiej ode mnie. Ja jednak cały czas jedną nogą jestem w pracy, więc potrzebna jest osoba równoważąca to wszystko i mój partner właśnie taki jest. Plus szanuje to, że czasem mam potrzebę pobycia samej i umożliwia mi to.

Na koniec jeszcze krótka ankieta:

Nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez…źródła muzyki

Swój dzień zaczynam od…szklanki wody z aloesem

Moja ikona/inspiracja….inspirują mnie wszyscy ludzie, którzy swoim postępowaniem udowadniają, że chcieć to móc.

Trzy słowa, które mnie opisują…otwarta, bezproblemowa i roztrzepana.

Moje motto…zmienne zależnie od okresu w życiu, ale ostatnio trafiły do mnie słowa Carla Rogersa: „Jest ciekawym paradoksem to, że dopiero kiedy zaakceptuję siebie takiego, jakim jestem, mogę się zmienić”.

Dziękuję!