19th Ave New York, NY 95822, USA

Sukces naszych dzieci jest w naszych rękach

O alternatywnym sposobie nauczania, który pozwala wspierać indywidualne predyspozycje uczniów, poznać ich osobowość i poświęcić im 100% uwagi rozmawiamy dziś z Ulą Stępniewską,  prywatnie mamą 4 dzieci, a zawodowo polonistką związaną z tutoringiem.

 

Odkąd pamiętam poloniści nie mieli lekko – poza lekcjami odpowiadali za przedstawienia, przygotowania do konkursów, akademii…Bywało, że samo nauczanie stanowiło połowę, jeśli nie mniej ich obowiązków. Biurokracja w szkole dotyka w zasadzie wszystkich nauczycieli i wielu narzeka na ten system, ale nic z tym nie robi. Twoje działania pokazują jednak, że można wyjść poza schemat i uczyć po swojemu…i mieć coraz więcej chcących współpracować rodziców.

 

Myślę, że żyjemy w czasach, które wymagają od nas elastyczności i umiejętności wychodzenia poza schemat. Zresztą, po prostu rozwój wymaga wychodzenia z własnej strefy komfortu. A ja lubię się rozwijać😊

Czym różni się tutoring, którym się zajmujesz, od wymagań stawianych typowemu nauczycielowi?

Przede wszystkim jest tak, że każdy typowy nauczyciel może zostać tutorem, bo praca tutora i praca nauczyciela uczącego w klasie się nie wykluczają. Wręcz przeciwnie, mogą się świetnie uzupełniać. I tak się dzieje w wielu szkołach! Niemniej rzeczywiście, tutoring jest w Polsce jeszcze mało znany. Choć ja mam nadzieję, że to się będzie zmieniać, bo uważam, że jest to przyszłość polskiej edukacji😊

Jeśli chodzi o różnice, to najważniejszą jest to, że „zwykły” nauczyciel pracuje z całą klasą, natomiast tutor pracuje indywidualnie z każdym uczniem osobno. I ten kontakt 1:1 daje niesamowite możliwości nawiązania relacji, poznania ucznia i wspierania go w sposób dopasowany w 100% do niego. Dla mnie to jest niesamowite i bardzo mocno to czuję, odkąd zaczęłam praktykować tutoring i poznawać poszczególnych uczniów, ich osobowość, talenty, czy też problemy, z którymi się borykają.

Zresztą, mam też od swoich podopiecznych taką informację zwrotną, że dla nich to też jest nowe, trochę zaskakujące, ale bardzo pozytywne doświadczenie, że podczas takiego spotkania z tutorem (które nazywamy tutorialem) on poświęca uczniowi stuprocentową uwagę. To dla nich bardzo ważne i często wręcz dziękują, że mogli się wygadać. Na co dzień w szkole im tego brakuje.

Czy podzielasz nasze spostrzeżenie, że jest coraz więcej rodziców świadomych, stawiających na wspieranie indywidualizmu swoich dzieci, ale ta świadomość zderza się z systemem, w którym nie za wiele mogą, a przynajmniej nie tak, jak to sobie wyobrażają?

Tak, zgadzam się. W typowej szkole nie ma czasu ani miejsca na rozpoznawanie dziecięcych predyspozycji, talentów i silnych stron. Nie ma też za bardzo czasu na indywidualną pracę z uczniem, jeśli ma on jakieś problemy. Niestety mamy system edukacji masowej, w której wszystkich uczniów próbuje się włożyć w jeden szablon, wyrównać do średniej.

Tymczasem, tak jak mówisz, jest coraz więcej rodziców świadomych, którzy chcieliby odkrywać potencjał swoich dzieci i chcieliby, żeby szkoła to wspierała. I na tym polu zdarzają się nawet różne starcia między rodzicami, a nauczycielami na przykład, choć ci ostatni nie są temu winni. Winny jest system. I między innymi dlatego, jak wcześniej powiedziałam, uważam, że tutoring jest nadzieją na dobrą zmianę w tym skostniałym systemie.

Z czym najczęściej przychodzą rodzice dzieci szkolnych do Ciebie?

Właśnie temat odkrywania talentów, potencjału i silnych stron dziecka pojawia się często. Ale chyba jeszcze częściej problem braku motywacji u dzieci, niechęć do nauki, brak umiejętności uczenia się. Wiem, że każde dziecko ma talent, trzeba tylko pomóc mu go odkryć.

Która perspektywa sprawiła, że postanowiłaś działać po swojemu w obszarze edukacji – nauczyciela z kilkuletnim doświadczeniem, czy rodzica, którego dziecko poszło do szkoły?

Obie perspektywy są równie ważne!

Bez doświadczenia nauczycielskiego nie wiedziałabym, jak działa system, co można w nim zmienić, a co jest od nas niezależne. Dzięki niemu znam też dobrze perspektywę nauczyciela i problemy, z jakimi on się mierzy – biurokracja, system oceniania, często brak potrzebnego wsparcia. Rozumiem, że większość złych rzeczy, które dzieją się w szkole, to nie wina nauczycieli, tylko systemu.

Ale jednocześnie mam świadomość, że tak naprawdę w edukacji chodzi o dobro dziecka. To uczeń powinien być w centrum zainteresowania, a często niestety tak nie jest. Jako rodzic natomiast znam od podszewki temat rozwoju dziecka, jego potencjału, tego, jak funkcjonuje na co dzień. Wiem też to, czego chyba nie rozumiałam, będąc młodą bezdzietną nauczycielką, że dziecko ma też życie poza szkołą😊

Jak dziś można realizować założenia edukacji spersonalizowanej? Szkoła w tradycyjnym wydaniu chyba jest niewydolna…?

Ale to można bardzo łatwo zmienić, wprowadzając do szkoły tutoring! Może to zrobić każda szkoła. Wystarczy przeszkolić część kadry. I niektóre szkoły już to robią. Głównie są to szkoły prywatne lub społeczne, ale nie tylko. Oby takich szkół było jak najwięcej!

Pamiętam taki obrazek z poczekalni, gdzie siedzi mama, która patrzy w telefon, jej dziecko też trzyma telefon i obok siedzi mama z książką, której dziecko trzyma książkę. Na pytanie pierwszej mamy o to, jak zrobić, by dziecko wolało książkę od telefonu, mama druga odpowiada, że dzieci nas naśladują, a niekoniecznie słuchają. Czy chcąc zachęcić dziecko do czytania, do nauki w ogóle, musimy sami być głodni wiedzy?

Zdecydowanie przykład jest bardzo ważny! Rodzic, który sam czyta, sam się uczy i rozwija, pokazuje dziecku, że taka postawa jest naturalna, normalna i siłą rzeczy dziecko będzie go naśladować. Poza tym taki świadomy rodzic, poprzez swoją postawę i podejście do wielu spraw, stworzy dzieciom lepsze, bardziej rozwijające, stymulujące środowisko, niż np. rodzic spędzający całe dnie przed telewizorem, komputerem, czy telefonem.

Czy Twoim zdaniem odpuszczenie dziecku może pomóc mu znaleźć motywację do nauki? Wielu rodziców nie wyobraża sobie poluzowania, bo dziecko stale „trzeba zaganiać do nauki”…

No właśnie to jest taki paradoks i błędne koło! Rodzicom często się wydaje, że kiedy dziecka nie przypilnują, kiedy nie będą mu stali nad głową i nie będą kazali się uczyć, to dziecko nie będzie robiło nic. Tymczasem dziecko z natury jest wewnętrznie zmotywowane i ciekawe świata. Chce świat poznawać i interesuje je wiele rzeczy.

Gdyby tak nie było, to już niemowlęta musielibyśmy z mozołem uczyć chodzić, mówić itd. A nie robimy tego, bo one uczą się tego same. Tak silna jest ta ich wewnętrzna potrzeba poznawania i rozwoju. Odpowiada za to bardzo efektywny układ wbudowany w ich mózg, zwany „dopaminowym układem nagrody”. Dokładnie tłumaczyłam to w ostatnim wpisie na blogu, także zainteresowanych odsyłam…😉

Jak przystało na polonistkę, na pewno masz swoje ulubione pozycje książkowe, które możesz polecić innym rodzicom. Proszę o top 3 publikacje:

Oj, ulubionych pozycji książkowych mam oczywiście dużo więcej😊 Trudno wybrać trzy… Ale podam te, które były dla mnie jako mamy najważniejsze:

  1. „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły” A. Faber, E. Mazlich
  2. „Osiołek Łukaszka” H. Święcicka
  3. „Pozytywna dyscyplina” J. Nelsen

Myślę, że poza samymi książkami, również Twój blog Mama Polonistka – Blog dla rodziców o edukacji to ciekawe źródło wiedzy, którą można przyswoić bez wychodzenia z domu.

Dziękuję😊 I zapraszam serdecznie! A w zakładce Biblioteczka Mamy Polonistki można znaleźć więcej polecanych przeze mnie książek😉

Jakie macie plany na najbliższą przyszłość? I czego można Wam życzyć?

W związku z istniejącą na całym świecie sytuacją i przedłużającą się nauką zdalną, podjęliśmy właśnie decyzję o przeniesieniu naszej córki na edukację domową.

Dlatego możesz nam życzyć powodzenia na tym polu😊

Słuchając Ciebie wiem, że to przyszłościowa i bardzo wartościowa alternatywa dla całych rodzin, powodzenia!