19th Ave New York, NY 95822, USA

Sukces jest po drugiej stronie strachu

– O prowadzeniu biznesu w branży fitness w czasach pandemii, godzeniu ról życiowych, wytrwałości i balansie w życiu rozmawiamy dziś z Aurelią Andrzejewską, kobietą przedsiębiorczą, która ma głowę pełną pomysłów i serce pełne dobrej energii bez względu na sytuację.

Prestiżowe kluby fitness, piękny rebranding marki łącznie z remontami i wymianą sprzętów, zaufani trenerzy, plany na wiele przedsięwzięć i….marzec 2020, który sprawia, że wiele pomysłów musi poczekać. Mija rok, a Wy nie złożyliście broni, co więcej – pomysłów na działanie Wam nie brakuje…

Prawdą jest, że okoliczności, na które niestety nie mamy wpływu spowodowały, że wszystko zostało zawieszone. Nie było łatwo na szczycie inwestycji – w jeden dzień zatrzymać całą machinę. I ten marzec 2020 trwa do dzisiaj…

Mimo wszystko, staram się optymistycznie patrzeć w przyszłość. Nie chcę myśleć o tym, że to co przygotowywaliśmy zostanie bezpowrotnie zaprzepaszczone. Jestem przekonana, że najgorsze już za nami i że niebawem wszyscy spotkamy się w PRIME. To dość nietypowe, ale my w klubach (na treningach) spotykamy się, bo po prostu się lubimy. Tworzymy społeczność o podobnych zainteresowaniach i podobnych celach. To daje mi siłę, by się nie poddać, by przetrwać i otworzyć kluby ponownie wraz z wiosennym słońcem (na które czekam jak nigdy w życiu!).

Co daje prowadzenie biznesu rodzinnego?

Pierwsze, co mi przychodzi do głowy, to brak wolnego czasu 😉 Nie od dziś wiadomo, że „na swoim” jest się szefem, księgową, marketingowcem, konserwatorem…

Ale oprócz tego, że jestem przedsiębiorcą jestem też mamą. Mamy dwie córki. Dla mnie najważniejsze jest, by nasz rozwój zawodowy nie odbywał się ich kosztem. Z biegiem czasu, oboje z mężem nauczyliśmy się dzielić wszystkie obowiązki tak, by nie zaburzać rytmu wynikającego z funkcjonowania rodziny. Nie było innego wyjścia, jak po prostu zacząć się uzupełniać. Czasem odpuścić. Moim zdaniem to jest właśnie recepta na osiągnięcie work-life balance. Z pewnością pracując razem mamy więcej swobody w podejmowaniu decyzji – czy firmowych, czy rodzinnych. Mi osobiście jest dużo łatwiej łączyć obowiązki domowe z zawodowymi.

Taką wytrwałość i niepooddawanie się mimo przeciwności wynosi się z domu, czy nabywa z czasem?

Po części i jedno i drugie. Odporności na strach przed tym, co mnie czeka, nauczyli mnie rodzice. Kiedy mierzyłam się z trudnościami, które spotykają każdego młodego człowieka, to rodzice powtarzali mi „mierz wysoko”, „spróbuj”.

Studia prawnicze, dorosłość, pokazały mi, że choć bywa trudno, choć życie czasem zaskakuje, nie ma sytuacji bez wyjścia. Staram się nie piętrzyć problemu, tylko szukać rozwiązania. Niejednokrotnie przekonałam się, że poddanie się nie wnosi do mojego życia nic. Mogę powalczyć o to, na czym mi zależy albo zrezygnować bez walki, zastanawiając się jedynie – a co jeśli…?

Jasne, że ponosiłam i ponoszę porażki – większe lub mniejsze. Staram się jednak z każdej z nich wyciągnąć jakiś wniosek, jakąś naukę, by móc z niej skorzystać w przyszłości.

Podobno sukces jest po drugiej stronie strachu. Zdecydowanie wolę zaryzykować, niż później żałować, że tego nie zrobiłam. A zazwyczaj się udaje 😉 Konsekwentnie, krok po kroku… I to mnie uszczęśliwia – spełnianie marzeń, realizacja nawet najmniejszych celów, satysfakcjonująca praca, dom, rodzina, obserwacja tego, jak moi bliscy się realizują, odnoszą sukcesy i wspieranie ich w tym.

Angażujecie się w działalność charytatywną (akcja skakania dla chłopca chorego na SMA wraz z Mateuszem Damięckim, Karnet Złotego Serca wspomagający seniorów w potrzebie w czasie pandemii), skąd macie na to czas i energię?

To są historie, obok których nie jestem w stanie przejść obojętnie. Podejmuję takie decyzje bez wahania, bez względu na to, co w danej chwili robię i o czym myślę. Czas wtedy nie ma żadnego znaczenia, zawsze go znajdę. Żaden człowiek, tym bardziej dziecko nie zasługuje na cierpienie, które czasem zgotowuje mu los. Każdemu (mnie również) łatwiej jest osiągać cele, czy pokonywać przeciwności, jeśli ma odpowiednie wsparcie. Więc jeśli ja mogę być dla kogoś wsparciem – cała przyjemność po mojej stronie. Naprawdę sprawia mi to wiele radości. Wierzę, że dobra energia rezonuje, przyciąga dobrą energię. I takimi ludźmi staram się otaczać – wtedy dzieje się magia 

Jesteście liderami w branży klubów fitness w Szczecinie. Co sprawiło, że zaszliście tak wysoko?

Powstanie PRIME to tak naprawdę splot wydarzeń. Chcieliśmy stworzyć w Szczecinie miejsce, które da nam więcej możliwości, niż tylko trening. Mam na myśli przestrzeń co-work, kawiarnię, strefę masaży i odprężenia. Jak się okazało, 2016 rok to był ten czas – znalazły się powierzchnie do zagospodarowania (w Centrum i na Bezrzeczu), dołączyli do nas fantastyczni ludzie, którzy tak jak my chcieli to zrobić.

PRIME cały czas się zmienia. I to daje nam najwięcej satysfakcji. Obserwacja tego, jak klub się rozwija, jak powiększa się społeczność z nim związana, pozwala się skupić na celu. Wiem, że jeszcze sporo przed nami. Czas nie sprzyja – ale tak jak wspomniałam na początku – są ważniejsze w życiu sprawy, niż „tymczasowe” zamknięcie 😉

Hasło Waszej marki Prime Yourself można zastosować nie tylko do sportowego aspektu życia, ale życia w ogóle. Swoim działaniem jesteście najlepszymi ambasadorami tego hasła. Co możecie poradzić tym, którzy przeżywają różne biznesowe trudności?

W prowadzeniu biznesu chodzi o to między innymi, by być autentycznym.

Sport i samorozwój są ważnymi elementami mojego życia. Wysiłek, który w nie wkładam rekompensują mi dobre zdrowie i samopoczucie, chęci do działania 

Pewnie zaraz zapytasz, skąd czerpię motywację? A z motywacją u mnie bywa różnie – szczególnie w ostatnim czasie. Przypominam sobie wtedy, że dawno temu (kiedy też nie było łatwo) Winston Churchill powiedział: „Jeśli przechodzisz przez piekło, nie zatrzymuj się…”. Tę mądrość w całości przeniosłam do swojego życia. Obecnie czerpię z niej, jak nigdy dotąd.

Ostatni rok upłynął pod hasłem „lockdown”, ale w moim przypadku też „urlop macierzyński”. Nie byłabym sobą, gdybym tego czasu nie wykorzystała na tworzenie nowych projektów. Założyłam kolejną firmę, o której myślałam od dawna. Stworzyłam własną agencję public relations, którą w najbliższym czasie zamierzam rozwijać 🙂

Jesteście rodzicami, w tym rocznej dziewczynki i macie podobne rozterki co inni rodzice, a mimo to działacie w trudnych czasach. Co chciałabyś powiedzieć innym kobietom?

Po pierwsze, żeby nigdy nie rezygnowały ze swoich marzeń, bo to co robią, bądź sposób w jaki do tego dążą, może być inspiracją dla niejednej z nas. Pogodzenie życiowych ról – często tak absorbujących (mama, żona, przedsiębiorca) nie jest proste, ale nie jest też niemożliwe. Pandemia dotyka wszystkich. Dostępne obecnie badania wskazują, że kobiety są grupą, która w wyjątkowym stopniu odczuła jej negatywne skutki. Mimo to, Polki znajdują się w czołówce najbardziej przedsiębiorczych kobiet w Europie. I to mnie cieszy! Że pomimo szalejącej pandemii, powstaje (chociażby w sieci) wiele inicjatyw wspierających kobiety, że coraz częściej po tę pomoc potrafimy sięgnąć, korzystać z niej. Cieszę się, że uczymy się wspierać nawzajem.

Bycie kobietą to supermoc. To siła, mądrość, zaradność, piękno 🙂

Czego chcieć więcej…?

Jakie macie plany na najbliższy czas? Wiem, że objęliście patronat nad Międzynarodowym Konkursem Baletowym organizowanym przez szczecińską Fundację Balet..ale to nie wszystko.

Niecierpliwie oczekujemy, aż ustabilizuje się sytuacja związana z pandemią i będziemy mogli wrócić do pracy w trybie, w jakim funkcjonowaliśmy do tej pory. Jednocześnie rozwijamy pozostałe nasze działalności, które mimo utrudnień funkcjonują.

Bez względu na to, ile jeszcze potrwa zamknięcie klubów PRIME, będziemy angażować się w lokalne projekty i wydarzenia, które mogą się odbyć – jak na przykład Międzynarodowy Konkurs Baletowy Golden Pointe Shoes 2021 On-line, organizowany przez szczecińską Fundację Balet.

Czego dziś można Wam, Tobie życzyć?

Zdrowia! Na resztę zapracuję 🙂

Dziękuję za inspirującą rozmowę i na koniec jeszcze mała ankieta:

  • Nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez: telefonu
  • Swój dzień zaczynam od: ulubionej kawy
  • Moja ikona/inspiracja ze świata kobiet: Coco Chanel (odważna, niepowtarzalna, jestem jej wdzięczna za spodnie dla kobiet! 😉
  • Trzy słowa, które mnie opisują: konsekwencja, uśmiech, zaradność
  • Moje motto: „dostosuj się albo giń”