19th Ave New York, NY 95822, USA

Kameralny rodzinny projekt, który daje wolność i rozbudza ciekawość świata od najmłodszych lat

Mówią o niej „nieszkoła”, choć prowadzą zajęcia od 10 do 15… Mają mnóstwo niezwykłych pomysłów na przyciąganie dzieciaków za pomocą wiedzy… a przede wszystkim robią to na ogromnym luzie, z uśmiechem i całą górą pozytywnej energii.

Rozmowa z Kamilą Loose, współzałożycielką inicjatywy „Rośniemy. Edukacja na wolności”.

Kim jesteście i skąd Wasz pomysł na szkołę inną niż wszystkie?

Przede wszystkim nie jesteśmy szkołą😉 Jesteśmy rodzicami, którzy od początku byli zdecydowani na edukację domową swoich dzieci, głównie ze względu na wolność i możliwość podróżowania. Zależało nam także, aby korzystać z różnych możliwości zapewnienia im ciekawych zajęć oraz kontaktu z innymi dziećmi. Niestety nie znaleźliśmy takiego miejsca, które by nam odpowiadało. W którym na pierwszym miejscu byłoby dziecko, a nie realizacja jakiegoś programu, sztywne zasady lub z drugiej strony, zupełny brak organizacji i chaos. Nasze dzieci lubią brać udział w różnych zajęciach, aktywnościach, jeżeli same zdecydują, że to dla nich ciekawe i dobre. Chcieliśmy stworzyć takie przyjazne miejsce dla nich i zaprosić do tego inne dzieci.

Czy koncept szkoły marzeń wynika z jakiejś konkretnej traumy? Może sami chodziliście do szkoły, w której trzeba było prosto siedzieć w ławce i odpowiadać na tendencyjne pytania?

Chodziliśmy do zwykłych, publicznych placówek, ale absolutnie nie mamy żadnej traumy. Mój mąż ma bardzo dobre wspomnienia ze szkolnych czasów, a ja, hmmm, neutralne 😉 Choć powiedzmy sobie szczerze, że ponad 20 lat temu szkoły właściwie tylko tak wyglądały – ławki, odpytywanie, nuuuuda. Po prostu uznaliśmy, że skoro świat się zmienia, tyle już wiemy o rozwoju dziecka, o tym jak się efektywnie uczyć, mamy tyle możliwości i zachwytu w sobie, to naprawdę nie warto marnować tego pięknego czasu na przymusowe siedzenie w szkolnej ławie.

Czy bierzecie pod uwagę  głównie to, że dana aktywność rozwija młody umysł, czy także to, że będzie w przyszłości potrzebna?

Bierzemy pod uwagę dosłownie wszystko, naprawdę 😉 A najbardziej to, czy nasze propozycje sprawiają radość dzieciom, czy one czekają na jakieś zajęcia itd.

Wasze zajęcia stanowią formę zajęć pozalekcyjnych/feryjno-wakacyjnych? Czy można, korzystając z Waszych usług, kończyć edukację na poszczególnych poziomach i zdawać egzaminy klasyfikacyjne do kolejnych klas szkoły powszechnej?

Nasze zajęcia odbywają się codziennie od 10 do 15, czyli w czasie zajęć oferowanych przez tradycyjne szkoły. Dlatego Rośniemy może być rozwiązaniem również dla kogoś, kto chciałby spróbować przejść na edukację domową, ale np. nie może lub nie chce zrezygnować ze swojej aktywności zawodowej. Dodatkowo chcemy uruchomić zajęcia popołudniowe, ale tylko dwa dni w tygodniu.

W tym roku nasze zajęcia są skierowane do dzieci z klas I–III, od września planujemy włączyć w to również klasę IV. Egzaminy zdaje się w szkole, do której zgodnie z prawem musi być zapisane każde dziecko.

Czy w jakiś sposób realizujecie podstawę programową? Lub czy macie plany stania się szkołą powszechną?

Chcemy wesprzeć rodziców i realizujemy część podstawy programowej, ale zupełnie na luzie, nie trzymamy się sztywno żadnego planu. Jesteśmy elastyczni, obserwujemy dzieci i ich gotowość do robienia różnych rzeczy. Nasza Basia tworzy sobie plan na kilka tygodni do przodu (oczywiście jest on często modyfikowany 😉) i próbuje go realizować. Jeżeli mielibyśmy kiedyś stać się szkołą, to tylko taką na naszych zasadach, a nie wiem, czy to możliwe 😉.

Edukacja na wolności to w gruncie rzeczy nauka przez zabawę. Skąd bierzecie ludzi, którzy umieją podołać tak trudnemu zadaniu?

Na świecie jest mnóstwo pozytywnych osób, które chętnie dzielą się swoją wiedzą i pasją. Takich, które kochają dzieci. Bo żeby pracować z dziećmi, przede wszystkim trzeba je lubić, a dalej, jeśli ktoś ma pasję, umiejętności, wiedzę, to dzieci chłoną ją jak gąbki. Wiarygodni, ciekawi świata ludzie są dla dzieci wspaniałymi przewodnikami. A poza tym, zawsze miałam szczęście w wyszukiwaniu takich osób i zapraszaniu ich do współpracy😊

Jak wygląda tydzień w Waszej szkole? Od czego zaczynacie dzień, na czym kończycie? Rozumiem, że to uporządkowana procedura, a nie kreatywny chaos😉.

Dzień zaczynamy od 10, na razie jest to mała grupa, więc wszystko odbywa się w miarę spokojnie. Uporządkowani (w miarę 😉) są tutorzy i nauczyciele, dzieci raczej w ciągłym kreatywnym chaosie. I to jest bardzo piękne, taka różnorodność charakterów i podejść, wszystko w dużym szacunku, akceptacji i uważności.

Czy skompletowaliście już wymarzoną klasę wolnych dzieci? Jak dużą popularnością cieszy się Wasza inicjatywa i czy planujecie rozwój? Np. ekspansję w innych miastach?

Tak naprawdę jesteśmy dopiero na samym początku tej drogi.

Zaczęliśmy prowadzić zajęcia w październiku, tuż przed II falą pandemii i mamy świadomość, że to nie są dobre czasy na stacjonarne budowanie społeczności😉Pomalutku dołączają do nas nowe dzieci, spokojnie czekamy, aż nasza niewielka grupa się skompletuje. Nie mamy żadnych planów na ekspansję, czy rozbudowywanie naszej nieszkoły. Rośniemy jest i będzie kameralnym, rodzinnym projektem. I pisząc rodzinny nie mam na myśli tylko naszej rodziny, a bardziejwszystkie rodziny, które zechcą do nas dołączyć. Które mają podobną wizję edukacji domowej i chcą brać aktywny udział w edukacji swoich dzieci.

Warsztaty z umiejętności społecznych, zajęcia z komiksu, outdoory, robotyka i programowanie, zajęcia teatralne – czego jeszcze dzieciaki mogą uczyć się na zajęciach z Wami?

Nasz program jest propozycją wyjściową, którą możemy dowolnie modyfikować. Od marcawprowadziliśmy już trochę zmian, nie chcemy mieć sztywnego planu lekcji, jak w szkole 😉 Część zajęć już się u nas zadomowiła, dzieci je bardzo lubią, na części trochę eksperymentujemy i sprawdzamy, co nowego zaskoczy, zainspiruje. Jesteśmy otwarci na dzieci, ich zainteresowania. W opcji idealnej, jak już nasza grupa będzie mniej więcej stała i dobrze poznamy poszczególne dzieci, będziemy chcieli na bieżąco dopasowywać zajęcia do ich zainteresowań. Jeżeli trafi do nas np. jakiś wielki miłośnik samolotów, to będziemy chcieli wykorzystywać te samoloty w różny sposób, zaprosimy pilota samolotów (choć akurat małe samoloty pilotował również mój mąż 😉), będziemy zgłębiać temat i przy okazji uczyć się miliona innych rzeczy. Bo dzieci, jeśli coś jest podane w interesujący sposóbi bez przymusu, naprawdę odpowiadają z wielką ciekawością.

Edukacja finansowa i przedsiębiorczość – to u Was we czwartki. Czy tego rodzaju edukacja się u Was zadomowiła? Kto jej uczy i jak dogaduje się z uczniami?

To są jedne z naszych kluczowych zajęć, są też bardzo multidyscyplinarne. Prowadzi je mój mąż, przedsiębiorca i człowiek wieeeelu pasji. Ma wspaniały kontakt z dziećmi, taki nauczyciel to prawdziwy skarb 😊.

Spotkałam się już z edukacją finansową dzieciaków prowadzoną na etapie przedszkola w systemie edukacji Marii Montessori, gdzie dzieciaki uczyły się płacenia monetami za codzienne usługi wychowawczyń. A jak to wygląda na Waszych zajęciach?

U nas to wygląda naprawdę ambitnie 😉 Na zajęciach realizujemy najróżniejsze tematy, np. budżet, negocjacje, giełda, oszczędności, marketing, reklama, sprzedaż itd. Dzieci się bawią, a jednocześnie wszystkie tematy są potraktowane naprawdę serio. Jak była reklama, to dzieci same zrobiły ulotkę naszej nieszkoły, nagrywały filmiki reklamowe, opracowywały slogany. Marek był bardzo zaskoczony, jak dużo dzieci wiedzą intuicyjnie, jak naturalnie czują nawet skomplikowane tematy. A dodatkowo, podczas zajęć przemycamy im mnóstwo wiedzy z różnych innych dziedzin.

Tego rodzaju wiedza z pewnością daje świetne podstawy do późniejszego startu w dorosłość, do świadomego zarządzania swoimi finansami, odpowiedzialnego inwestowania…

Bardzo w to wierzymy 😊

Czy macie plany, żeby edukację – przede wszystkim tę praktyczną – rozszerzyć też na starszych słuchaczy? Na przykład na tych, którzy są za starzy na Wasze zajęcia obecnie?

Na razie nie mamy takich planów. To jest zajęcie, które i tak jest bardzo czasochłonne, mój mąż co najmniej godzinę, a czasem dwie przygotowuje się do zajęć, później dwie godziny je prowadzi, a na końcu jeszcze wszystko opisuje. Mnie dużo czasu zabiera sama organizacja, kontakt z nauczycielami, rodzicami, planowanie, a nawet sprzątanie… 😉. Na pewno chcemy, żeby nasza nieszkoła z każdym rokiem była dla coraz starszych – bo starsze będą też nasze osobiste dzieci.

To piękna idea budować nie szkołę dla swoich dorastających dzieci. Dziękuję Ci bardzo za rozmowę i cóż… życzę powodzenia 😊.