19th Ave New York, NY 95822, USA

Jak być sobą i odnieść sukces? Czyli o tym dlaczego warto ufać sobie i nie zawsze trzeba przepychać się łokciami, by awansować? Rozmowa z Olgą Gańską

Zawsze, gdy w zespole ktoś odnosi sukces, pojawiają się pytania o drogę do niego, o to, co pomagało, a co było trudne. Dziś, świeżo po awansie pytamy Olgę jak to było w jej przypadku.

Każdy pewnie pyta, jakie to uczucie być Supervisorem?

Tak i przyznam szczerze, że nie czuję się wyczerpana, bez energii i że natychmiast potrzebuję wakacji. Cały czas byli przy mnie bliscy i mogłam skupić się na pracy.

Jak zaczęła się Twoja przygoda w zespole?

Zaczęło się od problemów zdrowotnych, szukałam naturalnych sposobów, które by mi pomogły. Gdy zaczęłam widzieć efekty z picia aloesu, zależało mi, by móc go taniej kupować w dużych ilościach, nie miałam jednak wtedy czasu na nic więcej poza koncentracją na własnym zdrowiu. 

Później, w związku z sytuacją epidemiczną zwolniłam tempo pracy, miałam więcej czasu na gruntowne zajęcie się sobą i zdrowiem bliskich, zainteresowałam się bardzo odpornością z uwagi na to, że jestem mamą trójki dzieci. Przełom jednak nastąpił w wakacje…

Zanim o tym, powiedz, czy to prawda, że coache dzielą się na tych, którzy popełniają błędy i na tych, którzy się do tego nie przyznają?

Myślę, że każdy, niezależnie od dziedziny, jaką się zajmuje popełnia błędy. Pytanie jest, co z tym robimy. Ja nie wstydzę się powiedzieć, że na początku, gdy zachęcona do działania postanowiłam spróbować, zaczęłam jak opętana podglądać jak robią to inni. Spędzałam czas na wertowaniu wszystkiego, co związane z Forever, codziennie widziałam, jak robią to inni i szukałam pomysłu jak mogę to zrobić ja, skoro nie do końca czuję ich styl. To przytłoczenie trochę mnie blokowało przed startem…Wtedy właśnie nastąpił przełom. Zrobiłam sobie wakacje od social mediów, od zaglądania do innych i powoli na swój sposób zaczęłam od początku, od tego co mi najbliższe, czyli od książek. Czytałam i rozumiałam po swojemu, filtrowałam przez siebie to, czego się dowiedziałam i to sprawiło, że uświadomiłam sobie, jak blisko przedsiębiorczości są moje dotychczasowe zainteresowania – psychologia i pedagogika. Wcześniej wydawało mi się, że to się nie łączy, że albo jedno albo drugie, myliłam się i szybko przekonałam jak wiele już wiem, tylko nie wykorzystuję tego w pełni. 

Wobec tego, powiedz, jakie cechy sprawiły, że dziś jesteś Supervisorem? 

Podstawą w tej branży jest SPOKÓJ, by iść za głosem swojego serca i dać sobie czas, aż zacznie się klarować – najpierw w głowie, a później w działaniu. Drugie to na pewno WYTRWAŁOŚĆ. Są chwile zwątpienia, bywają trudne chwile, ale trzeba mieć duszę wojownika i ufać sobie, że damy radę. Zazwyczaj na kolejny krok starcza nam sił, więc trzeba sobie podzielić to nasze działanie na etapy i krok po kroku realizować. Kolejne to ZAANGAŻOWANIE – jestem typem, który angażuje się na 100%,  w to, co robi. Zawsze chcę dowiedzieć się jak najwięcej i zrozumieć na swój sposób. Wtedy wiedza jest użyteczna i pomaga mi tworzyć zespół we własnym stylu. Następną kluczową cechą jest SZCZEROŚĆ – bez względu na to, czy chodzi o sprzedaż czy zwykłą rozmowę, owa szczerość ściśle wiąże się z BYCIEM SOBĄ – nieudawaniem, akceptacją siebie takimi, jakimi jesteśmy. Trzeba wiedzieć, że nie z każdym jest nam po drodze i przyjąć to z godnością, szukać podobnych sobie, jest tak wielu ludzi, którzy mogliby iść z nami ramię w ramię, trzeba cierpliwie ich szukać. Tym, co jeszcze jest ważne dla mnie to UWAŻNOŚĆ NA SIEBIE I INNYCH – to takie wsłuchanie się w siebie, świadomość, jak reaguję, co mnie motywuje, co służy a co nie, co daje zasoby, a co je odbiera. Ostatnim, ale dla mnie bardzo mocnym jest WIARA W SIEBIE – zawsze wierzyłam w innych, ale nie w siebie, miałam poczucie, że jeszcze nie wiem wszystkiego, mam niedosyt, że powinnam czekać, że nie mam wystarczającej wiedzy, by się nią dzielić w konkretny sposób. Gdy zaczęłam działać okazało się, że wiedza i cechy, które mam są wystarczające, a przecież nie zmieniło się nic poza moim myśleniem o sobie.  

Co chciałabyś powiedzieć tym, którzy się zastanawiają?

Mimo że pracuję na co dzień z innymi i mam zdolności coachingowe, sama musiałam przepracować pewne ograniczenia, przekonania, kwestię wiary w siebie. Gdybym zaczynała dziś, z pewnością wyłączyłabym wszystko, co mnie rozpraszało i po pierwsze wsłuchała się w siebie. Wiem, że warto słuchać mentorów, tych, którzy dobrze nam życzą i wierzyć im, ufać. W zespole poczułam się bardzo pewnie i to było pierwsze co zapoczątkowało szereg zmian. Ważne jest, by iść drogą w zgodzie ze sobą. Nie róbcie niczego na przekór sobie, bo się spalicie, prędzej czy później to wyjdzie i będziecie się czuli jak w za ciasnych butach. Nigdy nie ma idealnego momentu, zawsze znajdą się obszary, w których „powinniśmy” jeszcze poczekać. To błędne koło i pułapka. 

Co pomogło Ci podczas awansu?

Bycie osobą empatyczną i uważnie słuchającą – to ważne, by umieć się wczuć w innego człowieka,  czy biznes. Jeśli ktoś odmawia współpracy i podaje osobiste przyczyny to należy to uszanować, zrozumienie jest ważne, bo nachalność sprawia, że palimy za sobą mosty. Powolne sianie daje plony za jakiś czas, efekty widać, ale trzeba mieć cierpliwość. Jest wiele ludzi na świecie, nie powinniśmy się zrażać, tylko szukać tych najlepszych do współpracy, z którymi będziemy chcieli się spotykać i pracować. 

Nie oszczędzanie innym dobrego słowa – uśmiech to podstawa, nic nie kosztuje, a jest czymś co zawsze możemy ofiarować innym. Ważne też, by dostrzegać siebie i sobie mówić dobre słowa. 

Akcentowanie swoich zasad – warto ustalić samemu ze sobą i się ich trzymać. Gdy my mamy szacunek do siebie, inni też zaczynają to dostrzegać i szanować nas. 

Przemyślenie tego jak chcemy dotrzeć do potencjalnego partnera/klienta. Ja bardzo lubię rozmowę na żywo, warto przejrzeć swoje social media, profil na facebooku, na instagramie i zadbać o komunikację z innymi, by widzieli nasz przekaz.

Budowanie silnych relacji z klientami i partnerami biznesowymi – warto pokazywać drugiej osobie, że jest dla nas ważna, zadbać o pozytywne relacje, pokazać dobre strony biznesu, żeby to, co robimy nie zabierało energii, nie wysysało a ładowało. Da się działać biznesowo bez zarwanych nocy, zaniedbywań…często im bardziej będziemy się spinać, tym nie będą nam wychodziły rzeczy, na których nam zależy.

Wdzięczność – odkąd ją praktykuję, życie zaczęło się układać, czuję wewnętrzny spokój i radość.  Każdy ma powody, by być wdzięcznym każdego dnia. 

Wyznaczanie sobie konkretnego celu i mojego „dlaczego” – wówczas pojawi się silna wola, by o siebie walczyć, mocnym bodźcem jest wizja spełnionego marzenia. Taki cel daje siłę, by uparcie walczyć o swoje, a o jest o co walczyć.

Zwracanie uwagi na emocje i ich kontrolowanie – dajmy sobie czas i przestrzeń na przemyślenie pewnych rzeczy, po zdenerwowaniu wróćmy do tematu jak się uspokoimy, wówczas jest całkiem inna rozmowa, przynosi zamierzone efekty, ważne, by byś świadomym swoich emocji. 

Uporządkowanie spraw wokół siebie – jeśli wiemy, co jest dla nas najważniejsze, mamy poukładane priorytety, zawsze zachęcam, by określić swoje WARTOŚCI – wówczas całą resztę będziemy układać pod te wartości, i nie zaniedbywać tego, co dla nas ważne. 

Kiedyś usłyszałam, że biegnąc przed siebie możemy być w tyle ze swoim życiem, to bardzo prawdziwe… trzeba znaleźć swoje tempo, można robić wiele zadań ale z uważnością, docenieniem chwili, jaką mamy i łagodnością dla siebie samych.

Jaka dziś jest Olga?

Dziś jest dużo silniejsza, lepiej się czuje sama ze sobą, co zauważalnie przełożyło się na relacje z bliskimi. Olga dziś nagrywa live’y i czerpie z nich ogromną radość, a zarzekała się kiedyś, że co jak co, ale nagrań nie będzie robić. Ma w sobie więcej radości i jest przykładem, że nie silne łokcie, a silny umysł mogą zaprowadzić nas tam, gdzie czujemy się spełnieni. 

Co dalej?

Cały czas działam, realizuję projekty, mam wiele pomysłów i dostrzegam więcej możliwości działania. Po kolejne awanse idę powoli rozbudowując swój zespół, chcę się teraz skupić na awansach moich partnerów biznesowych.