19th Ave New York, NY 95822, USA

Myślisz, że Twoje dziecko odżywia się zdrowo? Przeczytaj to!

Każdego roku przybywa otyłych dzieci – mamy dwa razy więcej przedszkolaków z nadwagą, niż jeszcze 10 lat temu, dlatego Amerykańska Fundacja na Rzecz Zdrowia Serca rekomenduje, aby ilość tzw. wolnego cukru w diecie dziecka nie przekraczała 3 łyżeczek cukru na dobę. To nawet mniej, niż zalecenia WHO…

Wielu rodziców i innych dorosłych pracujących z dziećmi mimo rosnącej świadomości odnośnie spożycia cukru przyznaje, iż są zszokowani, gdy uświadamiają sobie, że istnieje on w produktach, które na co dzień sami dla dzieci wybierają jako zdrową alternatywę…

Tak zwany wolny cukier to cukier występujący w czystej postaci, czyli ten który dodajemy do potraw, wypieków czy herbaty oraz ten, który występuje naturalnie np. w miodzie labo soku. Takie cukry powinny dostarczać maksymalnie 10% wartości energetycznej diety, a najlepiej 5%. Nie trzeba dawać dziecku słodyczy, by wielokrotnie przekraczać te normy każdego dnia. Słynny waniliowy serek w jednym kubeczku zawiera już całe dzienne zapotrzebowanie na cukier u dziecka. Ta „tylko” przekąska jest dodatkowo wzbogacona wysoko przetworzonym syropem glukozowo-fruktozowym.

Dawka czyni truciznę

Dane liczbowe Instytutu Matki i Dziecka biją na alarm – blisko 25% 3-latków ma nieprawidłową masę ciała, aż 1/3 dzieci 8-letnich ma nadwagę lub otyłość (!), a wśród ich rodziców (przedział 35-39 lat) połowa populacji ma nadwagę i otyłość. Wiele dzieci spożywa tygodniowe zapotrzebowanie na cukier w ciągu jednego dnia! Ten dzień to niekoniecznie urodziny kolegów z klasy, wakacyjny dzień nad morzem czy wypad do babci. To typowy dzień pełen określonych nawyków… Andre Dillard powiedział kiedyś, że od tego, jak spędzamy każdy dzień, zależy to, jak spędzamy całe życie. Warto o tym pomyśleć zwłaszcza w aspekcie zdrowia naszych dzieci i pamiętać, że to dawka jest kluczowa, gdy mówimy o zdrowym, ale przede wszystkim racjonalnym podejściu.

Żywienie zbiorowe a dieta dziecka 

Ktoś powie, że nie wiemy, jak sporządzane są posiłki w ramach żywienia zbiorowego w placówkach, do których uczęszczają nasze dzieci. Jednak mamy istotny wpływ na to, co podajemy dziecku w domu, gdy to my planujemy posiłki i to my zaopatrujemy domową spiżarnię. Nie oznacza to jednak, że mamy pozbawić dzieci kontaktu z innymi, z cukrem w ogóle, bo życie nie polega wyłącznie na restrykcjach. Świadome wybory i zdrowsze alternatywy to klucz do zmian, które będą trwałe.

Moje dziecko nie lubi bez cukru

Dietetycy mówią, że trzeba czegoś spróbować minimum 10 razy, by ocenić, że się tego naprawdę nie lubi. Wszystko jest kwestią praktyki i przykładu, który idzie z góry. Jeśli dziecko do obiadu dostaje wodę, a dorośli Colę, to nie ma szans, żeby coś drgnęło w kwestii zmiany nawyków. Warto pozwolić dziecku wybierać, czasem tzw. mniejsze zło, robić wszystko etapami i nie zabraniać wszystkiego naraz. Słodki smak jest nierozerwalnie związany z odczuwaniem przyjemności, dlatego trzeba wyważyć, w jakich okolicznościach godzimy się na jego spożywanie i jak to dzieciom przedstawiamy. Wielu dorosłych nie wyobraża sobie przyjść do dziecka z „pustymi rękami”, dlatego najczęściej lądują w nich czekoladki, żelki i inne. Warto ustalić z dzieckiem i z innymi, kiedy możemy pozwolić sobie na coś słodkiego, a kiedy nie ma takiej możliwości. Warto też rozważyć kwestię nagradzania dziecka słodkim i oferowanie mu słodkiej nagrody za zjedzenie obiadu (w domyśle gorszego, mniej smacznego), bo są to pewne mechanizmy, których dzieci uczą się i utrwalają później w dorosłym życiu, w którym i gdy jest smutno, i  gdy czują się szczęśliwe – fundują sobie słodycze. Brzmi znajomo?

Jak zacząć?

Warto zrezygnować z jednego rodzaju produktów albo mocno je ograniczyć, a także rozmawiać z dzieckiem – już czteroletnie dzieci potrafią wskazać produkty zdrowe i nauczyć się dokonywać wyboru. Pomocne może okazać się stosowanie zasady 20/80, zgodnie z którą 80% spożywanych produktów jest zdrowych, nieprzetworzonych, a 20% to kontrolowane grzeszki. Można też, jeśli jest taka możliwość – samemu przygotowywać słodkości i angażować w to dzieci. Zjedzenie całego ciasta nie sprawi, że smak będzie lepszy – można, wkładając wysiłek w produkcję słodkości, nauczyć się kosztować i kończyć ucztę na jednym kawałku. Bo umiar to w żywieniu bardzo ważna zaleta. W pogoni za zdrowym życiem łatwo popaść w skrajności, dlatego dla zdrowia psychicznego i radości z jedzenia warto pokazywać dzieciom, że w zdrowym jadłospisie jest miejsce także na kawałek czekolady i odrobinę dystansu.